MIT: Posiadanie nowej rodziny zwalania z obowiązku alimentacyjnego

Nadal wśród wielu osób panuje przekonanie, jakoby założenie nowej rodziny i posiadanie dzieci zwalniało z obowiązku alimentacyjnego. Nic bardziej mylnego! Nie ma takiej możliwości, aby takie zobowiązanie wygasło z powodu narodzin drugiego dziecka z innego związku.

MIT: Obowiązek alimentacyjny kończy się, gdy dziecko osiągnie 18. r. ż.

Kolejnym pokutującym mitem jest przekonanie, że alimenty wygasają, gdy dziecko ukończy 18 rok życia. Niemniej jednak w polskim prawie nie ma zapisu, który wskazuje granicę wiekową dziecka. Warto podkreślić to, że zniesienie obowiązku nie jest zależne od wieku, a od tego, czy dziecko jest w stanie się samodzielnie utrzymać.

MIT: Brak małżeństwa, to brak alimentów

Obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dziecka nie jest zależny od tego, czy dziecko urodziło się w małżeństwie, czy w związku nieformalnym. To, co ma znaczenie dla istnienia tego obowiązku, to więź między rodzicem a dzieckiem.

MIT: Zawyżenie kosztów utrzymania dziecka pozwoli uzyskać większe alimenty

Przy ustalaniu kosztów utrzymania dziecka, sąd kieruje się zasadą życiowego doświadczenia i elementarnej logiki. Oznacza to, że w pierwszej kolejności powinien zbadać, dlaczego koszty utrzymania dziecka nagle wzrosły. Następnie sąd powinien przeanalizować, jak rodzic dotychczas pokrywał te wydatki, potwierdzając to za pomocą rachunków, dokumentów i innych dowodów.

Kolejnym etapem może być zamiar Sądu przesłuchania rodziców, co pozwoli na pełną ocenę przedstawionych dowodów. Nawet w przypadku, gdy rodzic z zamiarem zwiększenia wysokości alimentów celowo dokonywał zakupów przed wszczęciem postępowania sądowego, musi liczyć się z faktem, że Sąd oceni czy te wydatki były faktycznie konieczne z uwagi na potrzeby dziecka, a nie jedynie elementem taktyki rodzica w celu uzyskania wyższej kwoty alimentów.

MIT: Zaniżenie zarobków pomoże uchylić się od alimentów

Sąd analizuje, jakie wynagrodzenie może uzyskać strona z tytułu swojego wykształcenia i doświadczenia. Porównuje się obecną sytuację z przeszłą oraz analizuje przykładowe oferty prac, a często sąd zwraca się też do Urzędu Pracy, który przesyła zestawienia wynagrodzeń na potencjalnych stanowiskach. Dlatego też sposób ten jest raczej nieefektywny.